PL EN

Rozmiar tekstu:

A A A
Raport rocznyGrupy ORLEN
Raport odpowiedzialnegoBiznesu

Porównaj z tekstem

Sytuacja makroekonomiczna

Pięć lat od Wielkiej Recesji.

Obserwując globalną gospodarkę borykającą się z bagażem obciążeń, które pozostawił po sobie kryzys, wypatrujemy oznak poprawy zapowiadających powrót na ścieżkę wzrostu. Skala niepewności, z jaką mamy do czynienia, utrudnia formułowanie jednoznacznych ocen. Przyglądając się wynikom Grupy ORLEN za ubiegły rok – jednocześnie pierwszy rok realizacji strategii na lata 2013-2017 – warto poświęcić chwilę na analizę warunków zewnętrznych, w których przyszło nam działać. Na takie czynniki, jak ceny ropy naftowej, ceny paliw i produktów petrochemicznych, czy kursy walut nie mamy wpływu a ich zmiany, w horyzoncie roku trudne do przewidzenia, nierzadko mają większy wpływ na wyniki, niż efekty naszych celowych działań.

Branża w której działamy jest branżą globalną, zacznijmy zatem od oceny kondycji gospodarki światowej, która, tak jak oczekiwano, po słabym pierwszym kwartale 2013 roku przyspieszyła. Wpłynęły na to zapowiedzi utrzymania niskich stóp procentowych przez wiodące banki centralne, złagodzenie polityki cięć budżetowych i działania instytucji wspólnotowych na rzecz redukcji ryzyka strefy euro a po drugiej stronie Atlantyku słabsze niż oczekiwano efekty cięć podatkowych w USA.

"Ważnym czynnikiem, który w 2013 roku spowodował odpływ kapitału z rynków surowcowych i gospodarek wschodzących a w ślad za tym spadki cen surowców i osłabienie kursów walut tych gospodarek, była zapowiedziana w czerwcu możliwość rozpoczęcia przez FED operacji ograniczenia skupu obligacji rządowych i papierów wartościowych przed końcem roku 2013. Po samej zapowiedzi na rynku ropy odnotowano przejściowy spadek cen, który został szybko odbudowany pod wpływem napięcia geopolitycznego w Afryce i na Bliskim Wschodzie. Ożywienie gospodarcze nie przebiegało jednak równomiernie."

- Adam Czyżewski
Główny Ekonomista PKN ORLEN

Gospodarki rozwinięte odnotowały wyraźną poprawę koniunktury i miały większy udział w przyroście globalnego PKB niż gospodarki wschodzące, w których za sprawą zmniejszenia strumienia finansowania zagranicznego nastąpiło odczuwalne obniżenie tempa rozwoju. Wśród gospodarek wschodzących zarysował się podział na te, które funkcjonowały w sposób zrównoważony, do których zalicza się Polska, jak i te o słabszej kondycji makroekonomicznej, bardziej podatne na wahania koniunktury.

Poprawa stanu gospodarki globalnej oraz europejskiej nie miała jednak korzystnego przełożenia na działalność europejskiej branży rafineryjnej, dla której rok 2013 był czasem pełnym wyzwań. Marże rafineryjne były znacznie słabsze niż oczekiwano, i dużo słabsze niż w rekordowym 2012 roku, co przesądziło o wynikach. Ponadto dużym zaskoczeniem dla rafinerii był przejściowo dodatni dyferencjał Ural/Brent w trzecim kwartale.

Jeśli spojrzeć na europejskie rafinerie, z których najmłodsza liczy już ponad 30 lat, z szerszej perspektywy, dostrzeżemy, że silna presja na marże, z którą i my musieliśmy się zmierzyć w 2013 roku ma charakter strukturalny, czyli względnie trwały. Z jednej strony stwarzają ją duże, bardzo nowoczesne technologicznie rafinerie, oddawane do użytku w regionie najszybszego wzrostu popytu na paliwa, jakim jest Azja. Rafinerie te produkują paliwa taniej, niż europejskie także z powodu niższych kosztów pracy oraz niższych kosztów regulacyjnych, związanych z ochrona środowiska naturalnego i klimatu. Z drugiej strony mamy rafinerie amerykańskie, strukturalnie podobne do rafinerii europejskich (wiekowe, ale modernizowane), które borykały się do niedawna z takimi samymi problemami jak rafinerie europejskie, ale zyskały drugą szansę, którą stworzyła im rewolucja łupkowa. Dzięki spadkowi kosztów energii oraz niższym cenom ropy naftowej z powodu dynamicznego wzrostu podaży przy utrzymywanym nadal zakazie jej eksportu raptownie obniżyły się tam koszty produkcji paliw. Rosnąca krajowa produkcja paliw wyparła ich import z Europy, co najbardziej jest odczuwalne na rynku benzyn, których nadmiar zmusza europejskie rafinerie do ograniczania produkcji i wzrostu jednostkowych kosztów operacyjnych. Jeśli do tego dodamy wyższe koszty energii związane z europejską polityką klimatyczną i koszty regulacyjne tej polityki, dotyczące bezpośrednio rafinerii, otrzymamy bardzo niekorzystna sytuacje europejskich rafinerii, z której w ramach samego sektora nie ma dobrego wyjścia: niższy popyt, droższa ropa, niższe marże, wyższe koszty operacyjne i rozwojowe.

"W PKN ORLEN postrzegamy te zmiany strukturalne jako potencjał do rozwoju w dłuższej perspektywie. Świadomość tej strukturalnej słabości europejskiego przemysłu naftowego w jego obecnym kształcie znalazła wyraz w strategii rozwoju Grupy ORLEN poprzez wejście w nowe segmenty i na nowe rynki. Właśnie dzięki takiemu elastycznemu podejściu zmieniamy się z regionalnego Koncernu naftowego w globalny koncern energetyczny."

- Andrzej Kozłowski,
Dyrektor Wykonawczy ds. Strategii i Zarządzania Projektami

Efektów tych zmian, w które dopiero inwestujemy, nie widać jeszcze w rocznych wynikach, ale doprowadzą one wkrótce do zmniejszenia podatności wyników na czynniki zewnętrzne, pozostające poza naszą kontrolą.
 

Schowek

Zwiń